|
| |
|
| |
 |
Quo, quo scelesti ruitis?
A dokąd tak przeklęty gnasz? Dlaczego dłoń
Gotowy miecz ukryty ma?
Czy mało krwi latyńskiej jest rozlane już
Po morzach, lądach; wzdłuż i wszerz?
Nie po to wszak, by z wrażych twierdz Kartaginy
Zostawał tylko pył i dym.
Nie po to, by Brytański wróg pokornie szedł
W kajdanach Świętą Drogą w dół.
Lecz, żeby jak Partowie chcą tak zginął Rzym,
By własna dłoń zadała cios.
A nawet wilkom, ani lwom nie zdarza się
Pożerać swoich; obcych żrą.
Porywa ślepców gniew? Czy siła sroższa gna?
Czy piętno zbrodni? Powiedz sam!
Nie mówisz nic? A usta biało barwi strach.
A mózg twój nagły przeżył wstrząs?
Tak jest. Okrutne fata prześladują Rzym
Od kiedy brata, zabił brat.
Od kiedy Remus oddał ziemi, zanim padł,
Dla wnuków świętą swoją krew.
|
|